ZNAJDŹ LEKARZA

środa, 17 Styczeń 2018 Wersja beta
Patronat:
6media

Z pamiętnika biegłego – część V

shutterstock_113666593-e1397716325604Tekst nie jest dziełem fikcji, a podobieństwo do prawdziwych postaci nie powstało w wyniku zbiegu okoliczności. Zostało przez autorkę zamierzone. Bohaterowie są prawdziwymi osobami, a ich historie miały miejsce i wykreowało je samo życie. 

Zjawisko turystyki medycznej chyba najwcześniej objęło w Polsce dziedzinę stomatologii. Tak obcokrajowcy, jak i polscy emigranci, od lat mieszkający poza granicami kraju, chętnie łączą przyjemne z pożytecznym, stając się pacjentami polskich stomatologów. Niektóre z gabinetów wręcz specjalizują się w realizowaniu usług dla zagranicznych turystów. Z finansowego punktu widzenia stanowi to nie lada atrakcję. Niestety, druga strona medalu nie jest już tak błyszcząca i wcale nierzadko kontakty stomatologa z pacjentem przenoszą się na salę sądową.

 

Mieszkanka Kraju Unii Europejskiej, w wieku 47 lat, zdecydowała się na wizytę w specjalizującej się w leczeniu obcokrajowców klinice stomatologicznej. Została zbadana, wykonano RTG panoramiczne, zaplanowano leczenie: wykonanie koron porcelanowych na zęby w szczęce: 17, 14, 13, 12, 11, 21, 22, 23, 24 oraz w żuchwie: 33, 32, 31, 41, 42, 43, 44, 45, 47. Braki zębowe w obu łukach miały być uzupełnione protezami szkieletowymi z zasuwami. Przed wykonaniem prac protetycznych zalecono pacjentce przeprowadzenie w miejscu zamieszkania leczenia chorego przyzębia (zdiagnozowano przewlekły stan zapalny dziąseł, obecność kieszonek dziąsłowych, na RTG panoramicznym widoczne było zniszczenie kości wyrostka zębodołowego górnego i dolnego w około połowie wysokości). Konieczna była też poprawa jej nawyków higienicznych. Pacjentka była osobą ogólnie zdrową, wypalającą około 20 sztuk papierosów dziennie.

 

Po niespełna dwóch latach pacjentka ponownie zgłosiła się do tego samego gabinetu z decyzją o wykonaniu zaplanowanych konstrukcji protetycznych. Wstępnie podpisała deklarację, że w przypadku konieczności korekt po przeprowadzonym leczeniu będzie się mogła kontaktować z tutejszym gabinetem lub ze wskazanym gabinetem współpracującym na terenie jej kraju zamieszkania, z równoczesnym podkreśleniem, że w gestii wykonawcy usługi stomatologicznej będzie leżało wyłącznie pokrycie kosztów ewentualnej podróży (koszty pobytu w Polsce należałyby już do pacjentki). Stomatolog powtórnie zbadał pacjentkę, stwierdzając obecność stanu zapalnego dziąseł i złogów nazębnych, co skłoniło go do wykonania skalingu. Odnotował też w kartotece niewystarczającą higienę jamy ustnej. Następnie na tej samej wizycie opracował pod korony wszystkie zęby (zarówno górne, jak i dolne). Po kilku dniach korony były gotowe, wykonano ich próbę wraz z próbą metalu protez szkieletowych. Po 7 dniach cała praca protetyczna (18 koron i 2 protezy szkieletowe z zasuwami) była gotowa i została oddana pacjentce, która wyjechała do kraju zamieszkania.

 

Kolejne kontakty pacjentki ze stomatologiem w Polsce stanowiły wzajemną korespondencję prowadzoną za pośrednictwem radców prawnych. Ponieważ nie znaleziono konsensusu, sprawa trafiła do sądu.

 

Pacjentka przedstawiła w nim dokumentację leczenia stomatologicznego w kraju zamieszkania. Już po około miesiącu od wykonania prac protetycznych w Polsce zgłosiła się do stomatologa w miejscu zamieszkania z powodu silnych dolegliwości bólowych wszystkich zębów oraz zaostrzonego stanu zapalnego dziąseł. Nie potrafiła też użytkować obu protez szkieletowych. Wizyty w tymże gabinecie oraz innych kończyły się ostrą krytyką wykonanej w Polsce usługi. W pisemnych opiniach podkreślano niewłaściwie dobraną wysokość zwarcia, balansowanie protez szkieletowych, obecność stanu zapalnego przyzębia (z zaostrzonym stanem zapalnym dziąseł).

 

Zwracano uwagę na konieczność przeprowadzenia kompleksowego leczenia przyzębia i wykonanie nowych uzupełnień protetycznych (koron oraz protez) lub zastąpienie protez szkieletowych konstrukcjami opartymi na implantach. Całość prac wyceniano na kwotę rzędu kilkunastu tysięcy euro. W pierwszej kolejności pacjentka poddała się w jednym z tychże gabinetów, w niespełna rok od wizyty w Polsce, chirurgicznemu leczeniu chorego przyzębia. Ograniczyła palenie papierosów do kilku sztuk dziennie. Równocześnie uogólnione bóle zębów skłaniały ją do zażywania silnych leków przeciwbólowych.

W badaniu przeprowadzonym na okoliczność pisania opinii stwierdzono wciąż utrzymujący się stan zapalny dziąseł, nieszczelność brzeżną wszystkich koron, bolesność uciskową obustronnie przyczepów mięśni żujących.

Należy dodać, że w pozwie przygotowanym przez adwokata pacjentki wnoszono o zasądzenie kwoty uwzględniającej poniesione koszty leczenia w Polsce, kwotę koniecznego do przeprowadzenia leczenia przedprotetycznego (głównie leczenia periodontologicznego), wyceny nowych prac protetycznych planowanych do wykonania w kraju jej zamieszkania i stosowną do całości kwotę zadośćuczynienia.

Warto podkreślić także stereotypową reakcję stomatologów w kraju zamieszkania pacjenta – obcokrajowca, którzy zdając sobie sprawę, że mają w gabinecie potencjalnego klienta, bez względu na fakty, nie szczędzili słów krytyki pod adresem stomatologa w Polsce i proponowali wykonanie usługi z nazwijmy to ,,górnej półki finansowej’’ (mając na względzie potencjalnie zasądzoną, adekwatną do ich wyceny usługi, kwotę). Ich opinie, dołączone do akt sprawy, dla doświadczonych adwokatów stają się nieraz równorzędnym dowodem w sprawie jak opinia polskiego biegłego.

W przypadku opisanej historii może się nam przypomnieć ludowa maksyma: „gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy” I faktycznie, często w przypadku pacjentów zza granicy czas wykonawstwa pracy jest ograniczony. Pośpiech sprawia, że kuszące jest omijanie niektórych procedur, usługa stomatologiczna wykonywana jest drogą „na skróty”.

 

Niestety są jednak i takie historie, kiedy polski stomatolog starannie i zgodnie z zasadami wykonał swoją pracę u pacjenta obcokrajowca, a „kolega” stomatolog zza granicy usilnie próbuje znaleźć „dziurę w całym”. Bywa i tak, że pacjent zza granicy wykonuje w Polsce usługę stomatologiczną w cenie nawet około
10 razy niższej niż w kraju zamieszkania. Bezpośrednio po tym wykonuje tę samą usługę w kraju zamieszkania, przedstawiając w sądzie opinię stomatologa zza granicy (często eksperta w dziedzinie, napisaną za wcale niemałą kwotę) o tym, że ta wykonana w Polsce była wadliwa i konieczne było natychmiastowe jej powtórne wykonanie, już w cenie kilka lub kilkanaście razy wyższej. O tę sumę więc toczy się postępowanie sądowe. Całe szczęście, że póki co taki sposób pozyskiwania pieniędzy na luksusowe, kompleksowe leczenie stomatologiczne, jest epizodyczny i miejmy nadzieję, że w miarę upływu czasu nie rozpowszechni się w związku z wciąż znacznymi różnicami cen usług stomatologicznych w Europie i w Polsce (niestety na niekorzyść tych ostatnich).

Niestety, druga strona medalu nie jest już tak błyszcząca i wcale nierzadko kontakty stomatologa z pacjentem przenoszą się na salę sądową.

 

Autor:
dr n. med. Agnieszka Pawlik

Przejdź do następnej strony

Najnowszy numer

Nasi klienci