ZNAJDŹ LEKARZA

czwartek, 24 Maj 2018 Wersja beta
Zobacz:

Z pamiętnika biegłego – część VI

shutterstock_113666593-e1397716325604Tekst nie jest dziełem fikcji, a podobieństwo do prawdziwych postaci nie powstało w wyniku zbiegu okoliczności. Zostało przez autorkę zamierzone. Bohaterowie są prawdziwymi osobami, a ich historie miały miejsce i wykreowało je samo życie. 

  „KTO POD KIM DOŁKI KOPIE, TEN SAM W NIE WPADA”

Pacjentka ogólnie zdrowa, w wieku 34 lat, postanowiła przeprowadzić leczenie ortodontyczne. Zarówno górny, jak i dolny pełny łuk zębowy charakteryzowały się znacznego stopnia stłoczeniami. Podczas konsultacji u ortodonty okazało się, że konieczne będzie usunięcie częściowo wyrzniętych zębów 18 i 48 (ząb 38 został usunięty przed wieloma laty, a zawiązka zęba 28 nie było). W uzębieniu widocznych było zaledwie kilka niewielkich wypełnień, wszystkie zęby z zachowaną żywotnością.

Pacjentka udała się do gabinetu chirurga stomatologicznego. Podczas pierwszej wizyty usunięto ząb 18. Zarówno usunięcie, jak i okres gojenia przebiegały bez komplikacji. Po kilku tygodniach zdecydowano o przystąpieniu do usunięcia zęba 48. Niestety ekstrakcja zęba 48 okazała się na tyle trudna, że po ponadgodzinnej próbie stomatolog odstąpił od kontynuowania zabiegu. Korona zęba 48 została bardzo głęboko złamana, próba zniesienia wiertłem blaszki wyrostka w okolicy zęba 48 zakończyła się uszkodzeniem korzenia dystalnego zęba 47 (nawiercenie w okolicy 1/3 wysokości od szyjki zęba). Stomatolog zabezpieczył ranę, zlecił ogólną antybiotykoterapię, a po kilku dniach wykonanie RTG. Poinformował też o komplikacji w postaci uszkodzenia zęba 47. Pacjentka do gabinetu tego stomatologa już nie wróciła. Po miesiącu udała się do pobliskiego (konkurencyjnego) gabinetu, w którym chirurg stomatolog usuwał zęby w znieczuleniu ogólnym. Tenże stomatolog, zanim przystąpił do zabiegu, przygotował zaświadczenie dla pacjentki o zastanym stanie miejscowym, ze szczególnym podkreśleniem uszkodzenia zęba 47. Zaproponował też, że usuwając ząb 48, równocześnie dokona ekstrakcji także zęba 47. I tak też się stało. Niestety, mimo zagojenia rany pozabiegowej pacjentka wciąż odczuwała dolegliwości bólowe okolicy usuniętych zębów 48, 47.

W kilka miesięcy po usunięciu wymienionych zębów ten sam chirurg zaproponował wykonanie „plastyki okolicznego dziąsła”, która miała rozwiązać problemy związane z odczuwanymi dolegliwościami. Pacjentka została więc poddana kolejnemu zabiegowi chirurgicznemu, za który niemało zapłaciła. Jednak i po tym zabiegu bóle nie ustąpiły, co więcej pojawił się obrzęk okolicznych tkanek miękkich. Po ponad roku i dwukrotnej antybiotykoterapii sytuacja miejscowa ustabilizowała się na tyle, że pacjentka nie odwiedzała już chirurga, a za jego sugestią rozpoczęła spotkania z adwokatem. Pozwanym został chirurg, któremu nie udało się usunąć zęba 48 i uszkodził ząb 47.

Dla celów wydania opinii sądowej konieczne było zbadanie pacjentki. Wewnątrzustnie widoczny był wysięk ropny z dystalnie obecnej kieszonki przy zębie 46. Ząb 46 okazał się tkliwy na opuk, a podczas badania żywotności chlorkiem etylu nie reagował. Jaki był obraz na RTG panoramicznym? Brakowało połowy dystalnego korzenia zęba 46(!), a wokół obecnej części tegoż korzenia widoczne było przejaśnienie o średnicy prawie 1 cm, zajmujące całą bifurkację. Wszystko wskazywało na poważne uszkodzenie zęba 46 podczas zabiegu usunięcia zębów 48 i 47.

Ostatecznie chirurg pozwany przez pacjentkę miał na swoim koncie tylko zdiagnozowaną podczas zabiegu komplikację w postaci odstąpienia od usunięcia zęba 48 i uszkodzenia dystalnego korzenia zęba 47. A „kolega zza rogu”? Można wyliczać: nieprawidłowa diagnostyka pozabiegowa (np. brak kontrolnego RTG po wykonanych ekstrakcjach), brak diagnostyki dotyczącej zęba 46, mimo utrzymujących się problemów i wizyt pacjentki przez kilka miesięcy (odnotowanych w karcie leczenia), wątpliwe wskazanie do wykonania zabiegu „plastyki dziąsła” w okolicy usuniętych zębów. Dodać można by także, że uszkodzenie korzenia dystalnego zęba 47 nie musiało wcale skończyć się jego usunięciem, a na przykład radektomią, po wcześniejszym leczeniu kanałowym korzenia mezjalnego
47 (ale taką alternatywę musiałaby poznać pacjentka i zastanowić się nad nią, a to odroczyłoby zabieg ekstrakcji w narkozie, czym nie był być może zainteresowany chirurg). Ponad wszystko jednak: prowokowanie pacjentki do roszczeń w stosunku do konkurencyjnego gabinetu…

A jaka jest Twoja konkluzja, czytelniku? Bo pacjentka – powódka po uzyskaniu informacji, że stoi przed poważnym ryzykiem utraty kolejnego zęba (46), zdecydowana była przedyskutować ze swoim adwokatem wniesienie nowego pozwu do sądu, tym razem przeciwko „konkurencji” aktualnego pozwanego.

Autor:
dr n. med. Agnieszka A. Pawlik

Zdjęcie:

Shutterstock

Przejdź do następnej strony

Nasi klienci