Czy jesteś profesjonalistą?

Niektóre treści i reklamy zawarte na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów związanych ze stomatologią

Przechodząc do witryny www.stomatologianews.pl zaznaczając - Tak, JESTEM PROFESJONALISTĄ oświadczam, że jestem świadoma/świadomy, iż niektóre z komunikatów reklamowych i treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie medyczne, stomatologiczne lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym ofertą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Nie jestem profesionalistą

Chirurgia w afrykańskich warunkach

Kamerun_4_175Dla Europejczyka Afryka to świat odwrócony o 180 stopni. To zderzenie z rzeczywistością i problemami, jakich nie znamy. Dotyczy to także kwestii zdrowotnych… Praca tam uczy pokory.

Chirurgia w Afryce sprowadza się przede wszystkim do ekstrakcji zębów. W Kamerunie w gabinecie w Abong-Mbang lekarze mogą wykonywać zabiegi w naprawdę przyzwoitych warunkach – jest sterylizator na suche powietrze, płyny odkażające do mycia narzędzi i unit dentystyczny, który pozwala, aby zarówno pacjent, jak i lekarz przyjęli dogodną pozycję w trakcie usuwania zęba. Jednak w porównaniu do standardów europejskich już te warunki wydają się spartańskie. Nie ma mowy o diagnostyce – RTG, a tym bardziej tomografii ani o autoklawach i pakowaniu wysterylizowanych narzędzi w zgrzewane pakiety, nie ma żadnych udogodnień, które w polskiej rzeczywistości są standardem, jak chociażby asysta. Pacjenci, którzy mieszkają w pobliżu gabinetu, są w komfortowej sytuacji, bo mogą być pod stałą kontrolą dentysty i rozłożyć zabiegi na kilka wizyt.

Ci, którzy mieszkają w oddalonych o kilkadziesiąt czy nawet kilkaset kilometrów od gabinetu wioskach, takiej możliwości nie mają. Kiedy jedziemy do nich, zabierając wysterylizowane narzędzia, dla wielu osób cierpiących z powodu bólu zębów jest to praktycznie jedyna okazja, aby skorzystać z pomocy stomatologa. Sami nie zdecydują się na daleką podróż do gabinetu. O „przenośnym gabinecie” już trochę pisałem w pierwszym artykule. Najczęściej chorzy zgłaszają się nie z jednym, ale kilkoma chorymi zębami, bywają sytuacje, że od razu, podczas jednej wizyty, lekarz zmuszony jest wyrwać sześć, siedem, a nawet dwanaście zębów. Brzmi to niewiarygodnie! Przez chwilę może pojawić się wahanie, co jest lepsze dla pacjenta – wyrwać tyle zębów naraz czy jednak część zostawić na później… Szybko przychodzi refleksja, że tego „później” może nie być, a chore zęby i dziąsła będą zatruwały cały organizm.

 

Pacjenci zgłaszają się ze stanami ropnymi, zgorzelinowymi. Tkwiące w rozpulchnionych, zapalnych dziąsłach zęby są nierzadko ruchome i mocno zniszczone przez próchnicę, połamane. Bywają sytuacje, że trafiając do zagłębionej w tropikalnym lesie wioski, jeden dentysta staje przed koniecznością wyrwania osiemdziesięciu zębów w ciągu dnia. Sam miałem taką sytuację. Nierzadko osób w kolejce do wyrywania było tak wiele, że nie mogliśmy pomóc wszystkim, bo kończyły się wysterylizowane narzędzia. Objazdowy gabinet ma też ten minus, że można pracować tak długo, jak długo jest czym wyrywać.

Chciałbym tu przywołać przypadek kobiety, która z powodu problemów z zębami cierpiała przez wiele lat. W tym czasie wielokrotnie przyjmowała antybiotyki i sterydy, gdyż innych środków, by pomóc w przypadku chorych zębów, w dyspenserach (tamtejszych przychodniach) nie mają. Z czasem leki już nie pomagały i czuła się coraz gorzej. Doktor Joanna z Poznania usunęła jej łącznie dziewięć zębów. Pacjentka przestała przyjmować antybiotyki, a jej ogólny stan zdrowia się poprawił. Choroby tropikalne też zaczęły ją omijać, w tym malaria, na którą wcześniej chorowała.

Gabinet w Abong-Mbang działa już ponad trzy lata. Od tego czasu staramy się w miarę możliwości organizować wyprawy w teren, ale zapewnienie regularnych wizyt w jakichś konkretnych miejscach nie jest wykonalne. Wiele osób, wraz z naszym przyjazdem do wioski, po raz pierwszy zobaczyło dentystę. Ludzie przyzwyczaili się, że kiedy boli ząb, zgłaszają się do szamana lub miejscowego, objazdowego wyrywacza zębów, który zabieg wykonuje obcęgami, bez środków odkażających i znieczulających, bądź korzystają z dostępnych antybiotyków, które dla uśmierzenia bólu przyjmują miesiącami… Czasem stosują też inne „ludowe” metody, jak węgiel, który kładą na ząb, aby go umartwić, czy specjalne zioła.

Choć warunki, w jakich lekarze wykonują ekstrakcje, są trudne, dbam o to, aby wszelkie stomatologiczne czynności były dokonywane z zachowaniem maksimum ostrożności i czystości. Na to szczególnie uczulam wszystkich stomatologów wyjeżdżających na wolontariat. Wymaga tego zarówno bezpieczeństwo pacjentów, jak i samych lekarzy. Dokładamy wszelkich starań, by nie dopuścić do zakażeń krzyżowych, by pacjenci przed usunięciem zęba przyjęli antybiotyk, a także instruujemy ich, w jakich sytuacjach powinni zgłosić się do dyspensera, by kontynuować przyjmowanie leku, no i oczywiście wykonujemy zabiegi w znieczuleniu.

Można powiedzieć, że te działania to kropla w morzu. Z pewnością w tej chwili nie jesteśmy w stanie pomóc każdemu, kto stomatologicznej pomocy wymaga. Wierzę, że dzięki ludziom dobrej woli, nieobojętnym na nędzę i cierpienie innych, akcja „Dentysta w Afryce” będzie się rozwijać i będziemy mieli możliwość coraz pełniejszego i skuteczniejszego działania.

 

Konrad Rylski „Dentysta w Afryce”

facebook: Dentysta w Afryce