Czy jesteś profesjonalistą?

Niektóre treści i reklamy zawarte na tej stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów związanych ze stomatologią

Przechodząc do witryny www.stomatologianews.pl zaznaczając - Tak, JESTEM PROFESJONALISTĄ oświadczam, że jestem świadoma/świadomy, iż niektóre z komunikatów reklamowych i treści na stronie przeznaczone są wyłącznie dla profesjonalistów, oraz jestem osobą posiadającą wykształcenie medyczne, stomatologiczne lub jestem przedsiębiorcą zainteresowanym ofertą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Nie jestem profesionalistą

Nie tylko próchnica niszczy twoje zęby: uważaj na atrycję, abfrakcję i abrazję

Choć to właśnie próchnica jest uznawana za najczęstszą przyczynę powstawania ubytków, to specjaliści podkreślają, że zagrożeń jest więcej i nie ona jedyna powinna nam spędzać sen z powiek. Pod pojęciem patologicznej utraty tkanek twardych zębów, kryje się szereg procesów, które prowadzą do kruszenia szkliwa, ścierania zębów, powstawania nadwrażliwości, a nawet rosnącego ryzyka próchnicy. 

O ubytkach niepróchnicowych mówi się rzadko, bo i rzadko kojarzy się je z bólem czy zapaleniem miazgi. Są jednak całkiem powszechne i często prowadzą do uciążliwych konsekwencji. Z jednej strony estetycznych: jak skrócenie zębów i zmiana koloru, a z drugiej strony zdrowotnych, czyli odsłonięcie miazgi, nadwrażliwość i większa podatność na próchnicę. Te procesy to m.in. atrycja, abfrakcja i abrazja. 

Ząb o ząb, czyli atrycja

To proces nieunikniony i zachodzi cały czas w jamie ustnej, a jest niczym innym, jak po prostu ścieraniem się zębów o zęby własne. Gdy jemy i przeżuwamy, zęby przeciwstawne trą o siebie, wskutek czego tracą niewielką ilość szkliwa, a więc tkanek twardych zębów. Czy to groźne? Nie, ale jest coś, co powinno nas niepokoić. 

– Mówimy o fizjologicznej i patologicznej atrycji. Fizjologiczna występuje wtedy, gdy zęby kontaktują się ze sobą prawidłowo, czyli nie mamy wady zgryzu, natomiast w miejscu naturalnego kontaktu spodziewamy się starcia szkliwa. Naturalne jest również, że postępuje ono z wiekiem. Przykładowo: siekacze górne zachodzą na dolne, czego następstwem jest ścieranie się szkliwa na stronie podniebiennej siekaczy szczęki i powierzchniach wargowych siekaczy żuchwy. Inna sprawa to atrycja patologiczna, czyli sytuacja, gdy ścierania szkliwa jest nadmiernie dużo, a ponadto dochodzi do niego w nietypowych miejscach – wyjaśnia lek. dent. Ewa Słupińska z Dentim Clinic Medicover w Katowicach.

Patologiczna atrycja jest wynikiem m.in. wad zgryzu, braków zębów trzonowych czy bruksizmu. Prowadzi to nie tylko do pogorszenia estetyki zębów, ale do poważnych skutków dla zdrowia. Przede wszystkim pojawia się nadwrażliwość, a poza tym: rosnące ryzyko próchnicy i konieczność wizyty u dentysty, który odbuduje zniszczone zęby. 

Abfrakcja – gdy ząb pęka

Choć to kolejne pojęcie, które brzmi obco, to jednak efekty abfrakcji są już zauważane stosunkowo często. O abfrakcji mówimy wtedy, gdy siły działające na ząb są tak duże, że powodują pęknięcie i wykruszenie szkliwa w konkretnym miejscu: przy jego szyjce, gdzie znajduje się tzw. połączenie szkliwno-cementowe. Efektem tego są tzw ubytki klinowe.

– Co ciekawe, abfrakcja jest na razie koncepcją teoretyczną, bo nie potwierdzono jeszcze korelacji pojawiania się niepróchnicowych ubytków przy szyjkach z występowaniem dużych naprężeń tkanek twardych zębów, np. u osób z bruksizmem. Występują one także u ludzi, którzy nie zgrzytają zębami. Inną z przyczyn powstawania tego typu ubytków jest choćby abrazja szkliwa przez zbyt mocne szczotkowanie i/lub używanie past wybielających o wysokiej zawartości substancji ściernych  – mówi dentystka.

Ubytki wynikłe z abfrakcji, jeśli nie są głębokie, nie powodują dolegliwości ani problemów estetycznych, zwykle pozostawia się do obserwacji. W przypadku gdy pacjent odczuwa sporą nadwrażliwość, odsłonięta jest zębina, co niesie ryzyko próchnicy, pokrywa się taką zmianę wypełnieniem. 

– Podczas jedzenia i żucia nasze zęby działają z dość sporą siłą. Jeśli brakuje nam zęba lub kilku albo mamy wadę zgryzu, wtedy ta siła nie rozkłada się równomiernie, obciążając tym samym inne zęby albo stawy skroniowo-żuchwowe. Skutkiem tego jest właśnie patologiczne starcie szkliwa oraz ubytki przyszyjkowe. Leczeniem przyczynowym powinno być uzupełnienie braków, przegląd dopasowania obecnych wypełnień i kontrola ortodontyczna, która wykluczy wady zgryzu, a jeśli są, wskazane będzie podjęcie leczenia ortodontycznego – opisuje lek. dent. Ewa Słupińska.

Abrazja od mocnego szorowania

W tym przypadku także dochodzi do ścierania się zębów, ale w przeciwieństwie do atrycji nie są winne zęby, ale wszystkie inne czynniki mechaniczne, jak szczoteczka, pasta do zębów, twarde jedzenie, gryzienie skuwki, a nawet narzędzia dentysty. 

– Abrazja jest z reguły procesem patologicznym, bo prowadzi do nadmiernej utraty tkanek twardych zęba. Głównie przyczyniamy się do niej sami, używając twardej szczoteczki do zębów, przykładając zbyt dużą siłę podczas szczotkowania, co poznamy np. po przedwczesnym zużyciu szczoteczki, której włosie rozchodzi się na boki, ale też jeśli zbyt często używamy past wybielających. Mowa tu też o domowych metodach wybielania, jak soda oczyszczona czy węgiel aktywny. To wszystko powoduje, że ścieramy mikronowe warstwy szkliwa, które mimo wszystko nie nadążają się odbudowywać na bieżąco. Efekt? To m.in. pogłębianie się koloru zębów poprzez odsłanianie ciemniejszej zębiny i nadwrażliwość – wyjaśnia ekspertka Dentim Clinic Medicover. 

Ale uwaga: nawet jeśli zmienimy szczoteczkę na bardziej miękką i zmniejszymy siłę nacisku, wciąż możemy być narażeni na ścieranie szkliwa. Winne są kwasy z pożywienia i napojów. Szkliwo pod wpływem niskiego pH ulega demineralizacji, a więc, potocznie mówiąc, rozmiękcza się. Aby tego uniknąć, przez około 30 minut po jedzeniu owoców czy wypiciu soku nie jest zalecane mycie zębów. Lepiej przepłukać usta wodą lub płukanką z fluorem i poczekać, aż ślina przywróci naturalny odczyn jamy ustnej. Innym aspektem, na który warto zwrócić uwagę, jest wskaźnik RDA, mówiący o stopniu abrazyjności pasty do zębów. Do codziennej higieny używamy tylko tych poniżej 100, z kolei przy nadwrażliwości zębów wskaźnik powinien być nawet niższy niż 70.  

Do dentysty – nawet bez próchnicy

Nie wszystkie te procesy od razu oznaczają patologiczną utratę szkliwa. W codziennym biegu czasami zdarzy nam się bardziej energicznie posługiwać się szczoteczką do zębów, a innym razem obchodzimy się z nią dużo delikatniej. Rozmiękczone szkliwo ma zdolność remineralizacji która, choć ograniczona, na ogół sprawdza się całkiem nieźle. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy odczuwać i zauważać objawy, których wcześniej nie było. 

Niepokoić powinny nas: nawracająca nadwrażliwość, żółknięcie zębów i utrata ich połysku, ukruszone brzegi sieczne zębów przednich, które mogą się także ścierać na płasko oraz stawać się bardziej przejrzyste. Ponadto na kontrolną wizytę umówmy się, gdy zauważymy ubytki przyszyjkowe (nawet gdy nie bolą) czy kruszenie się wypełnień. 

Warto pomyśleć o wzmocnieniu szkliwa zębów, któremu służą fluorki, hydroksyapatyt (naturalny budulec szkliwa), dieta uboga w kwasy (nie przesadzajmy z sokami owocowymi, energetykami i napojami gazowanymi). Regularne kontrole u dentysty pomogą wcześniej wykryć niekorzystne zmiany zachodzące na zębach i ustrzec nas przed nieoczekiwanymi komplikacjami, a nawet zbędnymi kosztami.